PODSUMOWANIE NASZEJ DZIAŁALNOŚCI W 2009 R.

     W 2009 roku kontynuowaliśmy rozpoczęte rok wczesniej pilnowanie przed turystami rezerwatu w Mechelinkach. Staramy się w ten sposób ocalić to, co jeszcze w tym rezerwacie pozostało cennego - wąski pas niskiej wydmy porośniętej nadmorskimi roślinami, w tym mikołajkiem nadmorskim. W 2008 r. rosło tam ponad 2.800 krzaków mikołajka, co stanowi największe skupisko tej rośliny w Polsce. Szkoda tylko, że jako miejsce koncentracji ptaków wodnych i wodno-błotnych w trakcie wędrówek, czy jako miejsce ostatnich lęgów biegusa zmiennego w Polsce - rezerwat już nie spełnia swojej niedawnej roli. Dwuletnie doświadczenia nie dają jednak większych nadziei na zmianę tego. Za dużo ludzi i psów, za dużo trzciny.
     Nasze pilnowanie rezerwatu miało w tym roku więcej walorów edukacyjnych niż rok wcześniej - m.in. postawiliśmy dwie kolorowe i ładne tablice, do tego rozdawaliśmy ulotki. Ciągle jednak najważniejsze było bezpośrednie przekonywanie turystów, że w rezerwacie nie powinno się przebywać. Jaki mieliśmy wynik - chyba lepszy niż rok wcześniej, ale nadal niezadowalający. W ciągu 79 dni pilnowania do rezerwatu weszło 2069 osób podczas gdy rok wcześniej 2619 - co daje spadek o ok. 20% (podobnie spadła ilość psów w rezerwacie - spadek z 348 do 271). W stosunku do wszystkich naruszających, osoby, które nie posłuchały się i nie wyszły z rezerwatu, stanowiły 11% (rok wcześniej 12%). Mieliśmy tylko dwa incydenty z motorowerami (15 rok wcześniej, w tym quady nieobecne w 2009). W sumie widać poprawę, ale raczej nieznaczną - a przecież przez wiele dni w 2008 roku nie było płotów ani widocznych informacji wzdłuż całej plaży. Pogoda w tym roku też bywała bardziej "pomocna" - zdarzyły się nawet takie dwa dni, kiedy nikt nie pojawił się w rezerwacie - tak lało. Najbardziej uparci są rowerzyści... tych nic nie rusza, ubyło ich tylko o ok. 3% - z 503 na 487.

Wykres 1. Ilość osób obserwowanych w rezerwacie w ciągu dnia
(brak słupka w maju i czerwcu oznacza brak pilnowania)


     Wykres 1 przedstawia bezwzględne liczby osób zauwazonych w rezerwacie, należy pamiętać, że przez maj i czerwiec pilnowaliśmy tylko w weekendy i że niebagatelny wpływ na zaludnienie ma pogoda (uwzględnienie pogody spłaszczyłoby wykres). W 2009 roku, o dziwo, to nie niewiedza była głównym usprawiedliwieniem osób łażących po rezerwacie, tylko przekonanie o braku złego wpływu. Cóż, zmiana drobna, ale pokazuje opór ludzkiego ducha przed niewygodnymi faktami. Do porównania z rokiem 2009 (Wykres 2) wzięliśmy tylko dane od 9 sierpnia 2008, czyli od momentu kiedy pali było już tyle co w 2009 roku. Powody, które podają ludzie wdający się z nami w dyskusję (często zawstydzeni) podzieliliśmy według ubiegłorocznego schematu na pięć kategorii. Najważniejsze w 2009 r. było przekonanie o braku złego wpływu łażenia po wydmie (32%), dalej jest prosta niewiedza (31%), czasem dodatkowo usprawiedliwiana (np. weszli z plaży, nie rozumiem po polsku i angielsku itp.). Trzeci w kolejności powód (27%) to coś, co nazwaliśmy "prawami nabytymi" - czyli tłumaczenie się, że zawsze było można łazić, albo, że przyjechało się z daleka, z wycieczką itp. 8% ludzi ostro kombinowało wymyślając powody - w tej grupie najczęściej było wymieniane poczucie bezkarności, ale też zagrożenia ze strony plaży i czających się tam nudystów, trudności w pchaniu wózka z dzieckiem itp. Piętnastokrotnie (duży wzrost) weszły też do rezerwatu osoby podające się za posiadaczy ziemi w rezerwacie, które zgodnie z decyzją wojewody ustanawiającą rezerwat - mają prawo do niego wchodzić.

Wykres 2. Deklarowane powody włażenia do rezerwatu

końcówka 2008                                              2009                                                    
             

 

Wykres 3. Ilość ludzi (w tym rowerzystów) w rezerwacie w trakcie pilnowanych dni

     W 2009 roku nie odnotowalismy żadnych poważniejszych zniszczeń dokonanych na naszych pracach (pale, tablice), poza stałym "otwieraniem" ścieżki i zabieraniem pojedynczych pali do spalenia. Niestety 14 października sztorm zrobił swoje i wszystkie pale wzdłuż plaży zostały wypłukane i bezładnie rozrzucone w rezerwacie. Szkoda jest o tyle większa, że pale zaopatrzylismy w lipcu w kolce antyptasie niepozwalające wronom i innym drapieżnikom korzystać z nich jak z czatowni. Z punktu widzenia ochrony lęgów ptaków jest to bardzo ważne, jednak i w tej sprawie spotykaliśmy się z niezrozumieniem i protestami.
     W związku ze zmianą prawa dotyczącego ochrony przyrody, pojawiła sie szansa na przyjęcie planu ochrony dla rezerwatu. Poprzedni projekt planu był sabotowany przez władze gminy Kosakowo. Obecnie zgoda gminy na zapisy planu nie jest wymagana do jego wejścia w życie. Trzymamy kciuki.

Tablica od strony Rewy

Wkopywanie tablicy od strony Mechelinek

Tablica od strony Mechelinek

Dzień na plaży :)

...I w rezerwacie :(

Rowerzyści nie odpuszczają

W Rewie to normalne...

krajobraz po sztormie 14.10.2009

Zobacz rok 2008:


a szczególnie jak wbijały sie pale:


dyskusja o tym co robimy w Mechelinkach

 

Czynną ochronę rezerwatu finansują:

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku

Regionalny Konserwator Przyrody w Gdańsku

Zobacz sprawozdanie z prac:
<PDF 246kB>


Pomogli nam:

Nadleśnictwo Gdańsk
400 ślicznych pali sosnowych i świerkowych z transportem
Inspektorat Ochrony Wybrzeża
Urzędu Morskiego w Gdyni
Uzgodnienia i pozwolenia

Liga Ochrony Przyrody
Zarząd Okręgu Gdańsk
Wsparcie i lobbing :)



Wydarzenia z drugiego rezerwatu, o który dbamy:
Mechelińskie Łąki






















statystyka