Każdy poważny periodyk ma wstęp. Ale Raport po pierwsze: nie jest typowym periodykiem, bo nie ma stałego terminu ukazania się (data corocznego pojawu zależy od wielu czynników, m.in.: weny twórczej jego autorów, natchnienia pisarskiego uczestników obozów oraz sprawności redakcji); po drugie: nie jest też całkiem poważny, choć nie jest też żartem.
       Czym wobec tego jest Raport? Dla obcych jest listem. Dla swoich - zagadką zanim się nie pojawi, prawie kroniką, dzikim uśmiechem podczas czytania. Być może kiedyś będzie książką, choć kto ją napisze i kto ją przeczyta - to pytania nie z tej planety. Traktuje o "Kulingu", ludziach z nim związanych, a także o zwierzętach, rekwizytach, bóstwach, miejscach i wszystkim pozostałym co piętnem "Kulinga" naznaczone. Raport należy się członkom jak chłopu ziemia. Ale Raportowi należy się także coś od członków stowarzyszenia. Jak każdy szanujący się organizm, który potrzebuje krwi, wody i piwa do dobrego funkcjonowania (w jednym przypadku na milion piwo można tu zamienić na colę), Raport wymaga tekstów, dobrych pomysłów, pomysłowych grafik i zdjęć. Dlatego twórzcie ludziska! Gdziekolwiek jesteście, bo myśl jest ulotna: w zeszycie załoganta, na obozowym materacu, na ściance pięknego lisewskiego kibelka, na etykiecie zerwanej ze Specjala, aż wreszcie w swoim edytorze (tu pozostaje jeden problem - trzeba to do nas przysłać). Bez Waszej inwencji Raport i tak się ukaże, ale będzie dla Was bardziej obcy.
        Poniżej okładki historycznych Raportów. Po kliknięciu na niektóre z nich (gł. starsze) ukażą się wybrane, smakowite kawałki. Obecnie dystrybuowany jest Raport XXV-lecia. Premiera odbyła się na obchodach - jednak nie dla wszystkich wystarczyło. Nieobecni członkowie i obecni, którzy nie otrzymali raportu - mogą uzupełnić braki na Walnym (XI'2007), lub napisać na adres KULINGa.