Raport 1998
4 maja (Blondyna)
"...Wszyscy sobie poszli. Siedzę w dziurawym namiocie. Wódz powiedział, że nie można pić, więc piję, bo muszę. W obozie sami mężczyźni płci przeciwnej (jak widać koleżanka zna też mężczyzn tej samej płci - przyp. red.). Co ja sama pocznę? Wokoło porozrzucane dziurawe woderki, butelki od wody mineralnej, brudne słoje, stół się lepi, woda pitna w kolorze kawy z mlekiem, krzesło bez nóg i zimno mi w giry. Pocieszam się, że być może przyda się tu moja kobieca ręka..."26 lipca
"...Niemiec jest chyba wciąż w szoku podróżnym. Gdy odsypiał nieprzespaną noc - obudzili go brutalnie i kazali jeść obiad. Wnet spostrzegł, że nie potrzeba wcale zastawy do zupy, do drugiego, na deser i kompot. Wystarczy mieć łyżkę, bo gar jest wspólny, a w garze - sami wiecie- coś, czego niemiecka kuchnia nie zna: pulpetten mit makaronen zusammen dokupy allgemaine mischung."Przepraszam wszem i wobec brodźca piskliwego (Actitis hypoleucos) za to, że mówiłem na niego publicznie "pisik obecny" i obiecuję, że już nigdy nie nazwę strzyżyka (Troglodytes troglodytes) czekoladowym spierdalaczem(R) oraz oświadczam, że nie ja wymyśliłem taką nazwę tylko ludzie znad Wisły (oczywiście znad Wisły środkowej - przyp. red.).
Wódz