Udany sezon 2008 utwierdził nas w przekonaniu, że należy to kontynuować. Rusza nowy sezon liczeń - ponad 90 dni z Drapoliczem. W poprzednim okresie wszystko było nowe. Nawet starzy, dobrzy, znajomi ludzie po tylu dniach spędzonych razem okazali się nowi.:)) Ale teraz już wiemy jak to jest. Dlatego zebralismy szersze grono do współpracy bo stare grono to już nie winogrono a rodzynki.:)) Sami nie podołamy.....
        W tym roku idąc już przetartymi szlakami liczymy Drapole, Krukowate i Gołębie. Planujemy też liczyć od tego sezonu wszystkie pozostałe ptaki. Okazało się rok temu, że można zrobić coś czego nie można zrobić to podkręcamy śrubę iiiii liczymy wszystko. Czyli liczymy to czego nie można policzyć. Kto nie był w szczycie przelotu na MW ten nie wie czym jest wszystko w trakcie chwili. Uznaliśmy, że jest czymś niepoliczlnym. Pokornie zmieniamy zdanie.:)
No i planujemy coś połapać, co??? Nikt nie wie!! Wszystko?? Cokolwiek??
        Z partyzanckiego obozu robimy coś bardziej profesjonalnego, ciężko określić co to jest ale jest inaczej.:)
        Wyklarowaliśmy metodykę, zakupiliśmy liczniki ręczne do liczenia mas. Posprzątaliśmy na punkcie bo spraszamy gości na pokoje.
        Jakoś to będzie! Ile w tym roku będzie ptaków nie wiemy ale wiemy jedno - będzie fajnie, bo jak ma być inaczej?? Zaczynamy 15.VII - kończymy 20.XI. Przez ponad 90 dni będziemy tu codziennie zamieszczać aktualizację. Co poleciało, ile poleciało i takie tam oraz kto jest i dlaczego. Dla osłody podrzucimy jakieś foty coby wieści ubarwić.                                                                                                                                                 Drapolicz 2009
Jesienią przeleciało nad punktem już min. 1 ??? 800 ptaków. Dzięki zgromadzonym danym obszar został zgłoszony do sieci NATURA 2000 pod nazwą Mierzeja Wiślana.
Poniżej okołocodziennik gdzie dowiedziesz się co się działo na punkcie każdego dnia (260 zdjęć).
15 listopada (dzień dziewięćdziesiąty trzeci) - Ostatni dzień nie przyniósł żadnych rewelacji, wszystko jest już jasne, pozostało jedynie posprzątać domek i zająć się podsumowaniem sezomu które powinno :) wkrótce zawisnąć na stronie (no mamy już 4 miesiace po i cągle nie ma - przyp web)
14 listopada (dzień dziewięćdziesiaty drugi) - Robi sie smutno -nie ma już ptaków, i trzeba się zwijać, czeczotki nadal lecą ale w tym roku juz im darujemy. Poczekamy na nie do wiosny :) Z drapoli 7 krogulców, 3 zbożaki i 2 kulawe myszaki co jednoznacznie wskazuje że sezon się już skończył
13 listopada (dzień dziewięćdziesiąty pierwszy) - Pablo z Pumexem zwijając się już do domu blachnęli jeszcze jedna tundre i pojechali.
12 listopada (dzień dziewięćdziesiąty) - Kilkanaście drapoli, kilkadziesiąt czeczotek złapanych, kwiczoł, droździk i drobnica całkiem dobrze. Wynik dnia 2500 ptaków. Najciekawszy był jednak bardzo późny DUDEK :)
11 listopada (dzień osiemdziesiaty dziewiąty) - Hitem dnia kolejna czeczotka tundrowa! Te małe krępe łuszczaki troche reperuja nasze morale. Lecą jeszcze pojedyncze lagopy ale i temu gatunkowi daleko do zeszłorocznego wyniku. Powoli trzeba zacząć sprzątać i szykować się do zimy jeśli taka będzie?
10 listopada (dzień osiemdziesiaty siódmy) -Jedyne co można powiedzieć to to że na morzu lecą alki. Na niebie nie leci NIC
9 listopada (dzień osiemdziesiaty szósty) - Czeczotki chwilowo wyluzowały i złapało się zaledwie kilkanaście ptaków, co jest dobrym odzwierciedleniem tego co dzieje się na niebie bowiem tam nic się nie dzieje i nie zapowiada się na polepszenie sytuacji. Nuda zawitała również do naszych szwedzkich kolegów, tam też bryndza.
8 listopada (dzień osiemdziesiaty piąty) - Dotarły posiłki z południa i od razu są wyniki! Po 1 hornemance na liczącego czyli 3 :), no i to koniec dobrych wieści bo drapole zupełnie już się poddały. Trzeba zadowolić się tym co już mamy bo i tak nie jest źle, a dla peregrina w tym roku jest nawet bardzo dobrze, jest już ponad 100 ptaków w tym sezonie! I znów jest co świętować :)
7 listopada (dzień osiemdziesiąty czwarty) - Wszystko poza przelotem drapoli przebiega tak jak powinno. Na pomoc Pablowi przybywa Pumex, czeczotki się łapią, krukowate nie dają się łatwo liczyć, a liczbę jak to w tym roku robi zięba, śpiewak i sikory. Pierwsza tundra już jest, jest co świętować, dobrego chumoru nie psuje nawet koniec bieżącej wody :)
fot. Beata Waśko fot. Beata Waśko
6 listopada (dzień osiemdziesiąty trzeci) - Wiatr się skończył, ptaki się skończyły, zaczęła się MGŁA , gęsta jak pulpa . Nie widać, ale słychać że czeczotki już są na MW. Nie trzeba się długo zastanawiać żeby się domysleć że będzie się działo...
fot. Dawid kilon fot. Dawid Kilon
5 listopada (dzień osiemdziesiąty drugi) - Błotniaki wciąż wykazują tendencję wzrostowe co pozwala nam wierzyc że jeszcze polecą, kilka dyszek lagopa pozwala nacieszyc oko bo pod Zatorem trzeba się mocno nakombinować żeby taką sume uzbierać. Na morzu stada alek rozbijają się o stadka nurów.
fot. Beata Waśko
4 listopada (dzień osiemdziesiąty pierwszy) - Już tak nie boli, oprócz głowy;) na pocieche, choć marną 80 krogulców i sporo lagopa, pogoda nadal zła czyli dobra :) dla ptaków bo drobiazgu do południa poleciało kilka tysięcy, no i już na całego ciśnie czarna szarańcza
fot. Beata Waśko
3 listopada (dzień osiemdziesiąty) - To co się stało nie wymaga komentarza, wszyscy już zdążyli się już nagadać o tych 2 małych i za szybkich gościach :( Nie powiemy kto ile łez uronił ani kto krzyczał K...A z Pirata. Wszystkie krwawiące rany wieczorem zostały starannie zdezynfekowane.
fot. Dawid Kilon
2 listopada (dzień siedemdziesiaty dziewiąty) - Dziś całkiem przyjemnie: 6 gentila, sporo krogulca, pojedyncze myszaki, zborzowce, 1 dymówka i masa drozdów. Tylko jeden szczegół mąci tą sielską atmosfere: WIATR Z POŁUDNIA URYWA GŁOWY I ODMRAŻA WSZYSTKIE WYSTAJĄCE CZĘŚCI LICZĄCYCH!!!!!
1 listopada (dzień siedemdziesiaty ósmy) - Na punkt dotarł nowy liczący. Radosny(jeszcze) i pełen woli walki Pablo. Rewelacji nie było jeśli chodzi o ptaki, troche drapoli troche wróblaków i masa kwiczoła latakącego we wszystkich kierunkach. Patrząc w ubiegłoroczną kartotekę wszyscy zadają sobie pytanie czy był już szczyt przelotu?????
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
30 października (dzień siedemdziesiaty siódmy) - Święto 2 dyszek. Błotniak, myszak, krogul i lagop, wszystkim stuknęła 20 J Z ciekawszych to tyle. Kazano mi jeszcze dodac że nadal lecą gile??:)
29 października (dzień siedemdziesiaty szósty) -Nadal utrzymuje sie dobra pogoda więc liczący nie mają na co narzekać. Ptaki troszkę słabiej niz wczoraj bo tylko 40 nisusa i 20 myszaka, nadal obecny drzemlik. Statystyki reperują stada sikorek dzwońców i lecących cały dzień gili ( a wcale nie było zimno )
28 października (dzień siedemdziesiaty piaty) - Iskierka nadzieji wciąż się tli, podsyca ją 60 krogulców 20 zborzowych i 1 merlin. Całkowity wynik po podliczeniu drobnicy ok 7000.
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
27 października (dzień siedemdziesiąty czwarty) - Goooooooooooooool! Goooooooooooooool! Wybiło południe i jak można było się spodziewać pojawił się ON!! Długo oczekiwany, niezapowiedziany, młody, szybki, smukły i nieustraszony SETNY sokół wędrowny na Drapoliczu w sezonie jesień 2009. Niesamowite emocje na punkcie. Pamiątkowe zdjęcia, oklaski gratulacje i łzy. Niezapomniany dzień. Wieczorem szampan i odświętne jadło. Mamy już więcej wędrowczaków niż Wikingowie – nasi wierni kompani z Falsterbo 100:76 co za mecz:))))))))))))))))))))
26 października (dzień siedemdziesiaty trzeci) - Ponad 8.000 ptaków. Z czego 2 to szpak. Ćwiertka z tysiąca krogulca, naście myszaka i tyleż zbożaka. Sokoły wędrowne w liczbie czterech sztuk podobnie jak i merlinki. Pogoda nie dopisała, ptaszki tak. Poraz kolejny z morza pojawiły się nury, które nie wiadomo skąd przelatują nam nad głowami nie okazując odrobiny lęku.
fot. Dawid Kilon fot. Dawid Kilon
25 października (dzień siedemdziesiaty drugi) - Od dziś wstajemy godzinkę wcześniej :) Z rana pogoda jakby odrobinę lepsza i od razu ptaki cisną. W drobnicy dość kolorowo, dominuje szpak i zięba, ale nie brakuje też łuszczaków w tym ponad 400 gili!! Drapole lekko w góre, ale bez szaleństwo, jak tak dalej pójdzie szczytu nie będzie L Zbożaki na niemal stałym poziomie koło 2 dych, kilka lagopów i na osłodę 3 perki.
fot. Dawid Kilon fot. Dawid Kilon
24 października (dzień siedemdziesiąty pierwszy) - Pogoda pod psem, od samego rana deszcz na zmianę z gradem. Dzielnie walczy kierownictwo gdańskiego KOSa. Ptaki ewidentnie się kończą, drapoli ledwo ponad setkę w tym 2 dyszki zbożaka. Zdecydowanie hitem dnia została czapla biała, rekordowy dzionek i jednocześnie rekordowe stadko - prawie 30 :). Czekamy na pogodę.
fot. Dawid kilon
23 października (dzień siedemdziesiąty) -Dawid przejmuję pałeczkę, i od razu zjawiły się załogantki z Gdańska J Spodziewaliśmy się upragnionego szczytu, a tu znowu smutek i nostalgia. Pogoda się spieprzyła, przez pół dnia deszcz. Ptasio znacznie gorzej niż wczoraj, drapoli koło 2 setki z ciekawszych 2 perki, późny stawar kolejnych 5 gentili. Czeczotki kapią i kapią i sensownej liczby ukapać nie mogą.
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
22 października (dzień sześćdziesiąty dziewiąty) - Z samego rana pochmurnie mimo to zapowiadał się rekordowy dzionek, do 10 poszło ponad 2 stówki drapoli a potem się totalnie urwało, i dopiero po 12 sytuację uratowały myszaki. Łącznie nawet niezle, bo prawie pół tysiaka drapoli. Warto wspomnieć ponad 30 zbożaków- (czyżby jutro był szczycik? ), 7 gentili to też bardzo zacny wynik. Krukowate już wolniej, ale ciągle nie odpuszczają, dziś pod 3 tysie. Drobnicy umiarkowane tysiące z przewagą szpaka i sikor. Zmiany w ekipie- z Torunia na Bydgoszcz.
fot. David Kilon
21 października (dzień sześćdziesiąty ósmy) - Trzymamy się dzielnie! Mgła ustąpiła, ale wrócił nasz stary (nie)dobry znajomy, deszcz. Rano poleciało trochę drapoli, ale ogólnie kiepsko. Krogulec spadł do 80, myszak do 50, błotniak zbożowy przekroczył 20tkę, jeden drzemlik i jeden lagop. Przez cały dzień kapały krzyżodzioby, a szpaki zaczynają leciec stadami >200. Znowu dymówka. Czy one nie wiedzą, że lato się skończyło? W siateczkach kilka czeczotek. Cz cz cz. Mała rzecz, a cieszy :)
fot. Drapolicz fot. Drapolicz
20 października (dzien sześćdziesiąty siódmy) - Przez pierwszą godzinę liczenia widoczność na wyciągnięcie 20 rąk, a do 11 Zalew/morze widać było tylko co jakiś czas na jakiś czas. Ptaki się czają. Chyba też, podobnie jak my, czekają na Wielki Dzień. Krogulca znowu trochę ponad 100, myszaków koło 70, ale też peregrin i pierwsze 3 lagopusy (same panienki, hmm), a błotniak zbożowy podbił stawkę do 18. Wróblaczo bez szału, ale 43 lerki w jednym stadzie to miły widok.
fot. Drapolicz fot. Drapolicz fot. Drapolicz
fot. Drapolicz fot. Drapolicz
fot. Drapolicz fot. Drapolicz
19 października (dzień sześćdziesiąty szósty) - Od rana szturmował paszkot (w sumie ponad 100), śmignęły 2 dymówki i stadko 11 lerek, a z drapoli - o radości! - 9 peregrinów, z czego tylko 1 był dorosły ;) Do tego ok. 140 krogulców i drzemlik-rodzynek. Wszystko nisko-blisko.
fot. Drapolicz
18 października (dzień sześćdziesiąty piąty) - Dzisiaj liczymy tylko w 2 osoby, ale damy rade. Krogulec i myszołów po wczoraj odpoczywają, ale za to wpadły dwa peregriny. Kto mógł wiedzieć, czego to zwiastun... Poza tym 3 błotniki zbożowe, a o drobiazgu nie ma co pisać, bo poleciało go mało i to, co zwykle.
fot. Drapolicz fot. Drapolicz fot. Drapolicz
17 października (dzień sześćdziesiaty czwarty) -Załoga rośnie do kilku osób, więc jest gwarno i wesoło. W każdym razie więcej gadania niż ptaków. Krogulec tym razem dwusetki nie dociągnął, ale wiele mu nie zabrakło. Myszaka pod 70, a z rodzynków błotniak zbożowy, jastrząb i dymówka na koniec dnia.
fot. Drapolicz fot. Drapolicz
fot. Drapolicz fot. Drapolicz
16 października (dzień sześćdziesiaty trzeci) - Poranek jak wczoraj, ale nie wieje i świeci słońce! Od rana ptaki nadrabiają zaległości - sikory i zięby śmigają tysiącami, poza tym duża różnorodność gatunkowa (czeczotki, rzepołuchy, makolągwy, lerki, skowronki, dzwońce, czyże, gile, mazurki, Loxie, itede itepe). Ładny dzień na krogulca - poleciało ponad dwie setki, myszaka pod 70, kilka błotniaków zbożowych. Po liczeniu spacer po plaży wykazał pojaw 2-metrowych klifów. 
fot. Drapolicz fot. Drapolicz
15 października (dzień sześćdziesiąty drugi) - Dzien po sztormie. Szalenstwa nie ma ale ptaszki leca, nadrabiaja straty. Wiedza, ze do miliona już niewiele brakuje. Ponownie pojawiaja się peraski. A to lubimy:)) 
fot. Drapolicz fot. Drapolicz fot. Drapolicz
14 października (dzień sześćdziesiaty pierwszy) - Dzień Piii...ekielnego Wiatru. Na Bałtyku sztorm jakiego nie pamiętają najstarsi rybacy. W Polsce robi się bałagan, u nas woda zalewa drogę w Kątach. Mierzeja odcięta od świata. 140 km/h smiga wiatr a z nim  2 drzemliki, 3 błotniaki zbożowe i ZALEDWIE 2400 ptaków PRZEZ CAŁY DZIEŃ!  
13 października (dzień sześćdziesiąty) - To musiało kiedyś nastąpić. Po 576 godzinach odnotowaliśmy dzień bez sokoła wędrownego Falco peregrinus. Cała ekipa w żałobie. Nad nami przelatują setki żałobnych, czarnych ptaków. (gawron, wrona, kawka). Pada deszcz, wieje silny wiatr, który włada martwym listowiem. Nawet wysłannik Ojca Tadeusza nie wspomógł. Żałoba. Nadciąga sztorm......pustka......żal.....................................
fot. Andrzej Kośmicki
12 października (dzień pięćdziesiąty dziewiąty) - Wiatr, deszcz i grad. Od rana posucha. Pomiędzy kolejnymi chmurami pociskają krogulce i myszaki. Suma sumarum kilkadziesiąt przemknęło. Krukowaty nadal w ofensywie. Jest co robić.Wróbelki nadal siedzą w krzunach. Mimo to perpassa trwa!!:)
11 października (dzień pięćdziesiąty ósmy) - Chłopaki wyjechali z zamknietym limitem rocznym na krogula, zbożaka i myszaka. Pogoda się skopała, deszcz wiatr i takie tam. I znów padło to na Cześnika, którego w takie dni można nazywać Wierzbą. Ale ptaki lecą. Peras - obecny!!!Krukowaty (co wiadomo nie od dziś) ale nie od zawsze (od roku) leci odwrotnieproporcjonalnie do ładnej pogody:))) Naście tysiaka stuknęło. Wróblak zamarł. Wczorajsze siksy spadły z nieba w krzaki i obgryzają paznokcie oprawcą z AB. :))))
10 października (dzień pięćdziesiąty siódmy) - Sobota. Gościnnie ekipa z zachodu. Oni myśleli, że to wygląda inaczej:))) Chłopaki ze wschodu też tak myśleli, ale oni morza nie mają:))) Ptaki dały popis. 50.000 sikor to nie byle co. Kilkaset krogula, nieco mniej myszaka. Meliny udające drozdy, pergrinopociski nad głowami. Do tego klucze gęsi, żurawi i czapli. Grzywacza kilkadziesiąt tysięcy w stadach tak dużych, że bez foto nie ma opcji wiedzieć ile jest tu a ile tam. Do tego to wszystko na tak dużych wysokościach. Zaczęły się krukowate, wrona, gawron, kawka- suma naście tysiaków. Pokazowo ruszyłyy też błotniaki zbożowe, ponad 20. Kolejny rybol, stawary. Dzień marzenie, przy ślicznej pogodzie i otwartych ze zdumienia szczecińskich paszczach, niczym puszki po szczecińskich paprykarzach. Nawet nie zdają sobie sprawy, że widzieli ponad 100.000 ptaków. Pierwszy ich taki dzień. Oby nie ostatni...
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
9 października (dzień pięćdziesiąty szósty) - Perpassa trwa!! Krogulec pod setke. Myszaka naście. Stawar - każdy on na wage złota. Na morzu sztorm i tam się dzieje. Gęsi schodzą tak nisko, że można za nogi łapać. Kilka leucopek nad lasem. Setki syberyjek. Jedna z obrożą ale niestety zły układ uniemożliwił odczyt z foto. Wróblaki nadal siedzą w krzakach i czekają na lepsze jutro. A to już jutro:)))
fot. Andrzej Kośmicki
8 października (dzień pięćdziesiąty piąty) - Burza i gradobicie od rana!! Jak w wakacje. Tego jeszcze nie było. Ale jak to po burzy - słońce a wraz z nim ptaki. Siedzimy twardo by żaden peras nam nie umknął i podtrzymujemy dobrą passssse. Krogulec nadal napiera, pogoda mu niestraszna. Wróblaki nadal słabiutko od kilku dni po kilka tysiaków.
fot. Andrzej Kośmicki
7 października (dzień pięćdziesiąty czwarty) - Krogulec dopisuje. Znów ponad setka. Myszak jeszcze słabiej ale on czeka i my o tym wiemy i on też wie, że my wiemy. O sokołach nie ma co wspominać bo one nadal są z nami, a my z nimi. I tak jakoś wspólnie nam czas płynie. Wieczorami orzechówka, klepanie danych do kompa i podliczanie ile to już ptaków za nami a ile przed. Za nami wiadomo a przed nami nie. Pół miliona już za nami a do pełnego już nie dużo. Kilka dni - dobrych dni i będzie co świętować.:))Zmiana warty
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
6 października (dzień pięćdziesiąty trzeci) - Nowa ekipa się pokruszyła. Przypadki losowe nie szczędzą Drapolicza. Ze złamaną nogą słabo liczyć ptaki (brak czucia w palcach) a jak ptaki lecą to i na stopach się dziesiątki odkłada:))))Grzywacz- witamy na Drapoliczu. Liczba zidentysikowanych osobników-naście tysięcy. Do tego set krogulaszka, siąt myszak i PIERWSZA w tym sezonie KANIA RUDA i pewnie ostatnia.;((. Ale jest !! Jest z nami. Długo oczekiwana i odnotowana. Uffffff Kolejny rybołów, perki, merlinki, kobuzy, pustułki ......
fot. Andrzej Kośmicki
5 października (dzień pięćdziesiaty drugi) - Peras, merlin to już zestaw obowiązkowy każdego dnia. Szalone liczby ustały. Na punkcie pojawił się Cześnik, zwany Wierzbą w wietrzne dni i ptak wyluzował. Spodziewana reakcja pierzaka. Na pocieche kilka kroguli i myszaków. Wróblików też mało bo zaledwie 3 tysiące. Nuda - na niebie sylwetki nurów. Kolejna zmiana warty i zobaczymy co policzy nowy skład
fot. Andrzej Kośmicki
4 października (dzień pięćdziesiąty pierwszy) - Peras nadal w formie - 13. Drzemlika 8. Do tego kobuzy i pustułki, więc spory przegląd sokołów. I to wszystko na wyciągnięcie ręki. Dwojka wędrowna wyskoczyła nam zza drzewa w takiej odległości, że część z nas się schyliła, część wrzeszczała a część zaniemówiła. I to wszystko już o 7 rano. Dobry dzional na drapole. Wróblaki słabiej bo zaledwie 37 tysiaka. Ale może to i dobrze bo ile można:)) Był czas pooglądać sokoły. Będzie zmiana warty to i skład gatunkowy się zmieni:))) Kresowie wracają do domów. Koniec z orzechówkami i wiśniówkami ;)))))
3 października (dzień piećdziesiąty) - Dziś na drapoliczu wielka biba!!!!! Nad naszymi głowami przeleciało tej jesieni juz ponad PÓŁ MILIONA PTAKÓW!!!!! Ale to jeszcze nic- 21 PEREGRINÓW i 24 DRZEMLIKI w ciągu 1 dnia!!!!! Absolutny rekord który mamy zamiar pobić:) Wszyscy nasi goście z Kresów przez całe życie tylu nie widzieli więc do świętowania nikogo nie trzeba namawiać. No i wędrowne życzenia z okazju imienin GERDIXA.
fot. Adam Janczyszyn
2 października (dzień czterdziesty dziewiąty) - Dziś SMS'a wspomógł Gerdi i od razu się wypogodziło nawet słońce swieciło. Drzemlik zrobił dzis dwu-cyfrowy wynik i w porónaniu do zeszłego roku sporo go przybyło. Leciały też perki, krogule. Pojawiła sie pierwsza kawka a wróble nakręciły ponad 30 000.
Z niecierpliwościa czekamy na jutrzejszy dzień bedzie okazja do świętowania:)
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
1 października (dzień czterdziesty ósmy) - Trzeba to powiedzieć głośno: Seba i Lucek to twarde chłopaki:) Swój pierwszy dzieś na Drapoliczu spędzili pod parasolem i wytrwali tam dzielnie do końca. Mimo deszczu, wiatru i ogólnej jesiennej słoty naliczyli ponad 12 tysięcy ptaków. Piękny wynik dla śpiewaka - ponad 300
Poza tym zięba, szpak sikory i takie tam
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
30 września (dzień czterdziesty siódmy) - 105 000 - taki wynik pokazał dziś licznik zięby!!!! Piękny dzień no i Polki wygrały z Rosją!!!! Totalne urwanie głowy bo z ziębą przelatywała również sója której było ponad 1000, grzywacz i szpaki. Naprawdę było co robić. Do kolekcji kolejne drzemliki i rybołów, którego w tym roku poleciało juz dwa razy tyle co w ubiegłym :)
fot. Adam Janczyszyn
29 września (dzień czterdziesty szósty) - smutny dzień bo trzeba się pożegnać z Dawidem, dostał kilogram cukru na drogę i ruszył do domu. Ptaki dopisują i robi się całkiem fajnie - 3 peregriny, 3 drzemliki, 3 zbożaki. Na morzu nadal sztormuje a w portach pustki:( ale jak przestanie i ryba się znów pojawi nakarmimy głodne mewy;)))))
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
28 września (dzień czterdziesty piąty) - wiele się nie dzieje, choć to nie znaczy że ptaków nie ma. Oczywiście drapole wciąż cieniują, poleciał 1 rybak (to akurat fajnie:)) gentil i kilka kroguli. Myszak nadal woli lecieć na wschód. Przyzwoicie leci Garrulus.
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
27 września (dzien czterdziesty czwarty) - Sokoły jak wczoraj 4:5 dla drzemlika. Rywalizacja trwa, ale my już to znamy. Do zawodów przyłączył się jastrząb (2) ale za mało kaszy i za cienki w uszach jest;)) Nie ma szans z sokołami!!!! Wróblików tysiak. Powróciła orzechówka w nasze łaski, sójka nadal siedzi na wschodzie i czeka. Na co? Pewnie tak jak i my - na lepsze jutro;))) Na punkcie poszły 2 paczki pierników. 0,5kg na głowe. Przegiącie!! Na obiad kurczak. Kroimy racje żywnościowe- tak dalej być nie możę;)) O chlebie i soli od jutra jak w poprzednim roku ;)))
fot. Dawid Kilon
26 września (dzień czterdziesty trzeci) - Dziś nieoczekiwana zmiana miejsc.;)) pięć drzemlasów i cztery perki. Na punkcie wyrósł Rydz. Wdrapał się by zobaczyć meliny, no to mógł się naoglądać. Dorosły samiec wymusił nawet na nas pierwszeństwo. Bez naszego uniku byłaby czołówka;)))) Naście tysi wróblaków z dominacjąszalonych drozdów. Sójka postraszyła i nie poleciała za morze. Może jutro a może nie:)))
fot. Dawid Kilon fot. Dawid Kilon fot. Dawid Kilon
25 września (dzień czterdziesty drugi) - Jeden perek dziennie jest fajny, dwa są bardzo fajne, trzy to już zajefajnie, a pięć to tylko na Drapoliczu. A jak dorzucimy do tego cztery drzemlasy, kilka pustułek i kobuzów to nie trzeba już krasić stawarem, krogulem, czy myszakami - też były.
fot. Dawid Kilon
24 września (dzień czterdziesty pierwszy) - Sójka nadal straszy ale to nie był ten dzień. Sznury po 30-40 ptaków to nie jest jeszcze to. Poczekamy- przyleci;) 5.000 wróblaków. Spóźniony jerzyk przemknął pomiędzy ziębuszką i siksami ale czujne oko Dawida wychwytuje nawet szerszenie. A to wszystko dzięki czekoladzie z bakaliami, na której siadają.;) Perek, drzemlas, itd. czyli szara codzienność;))). Na obiad ryż w sosie China Made in Pudliszki. Dziwna zamiana, zazwyczaj sos Pudliszki Made in China, ale czy to ważne:)))
fot. Dawid Kilon fot. Dawid Kilon fot. Dawid Kilon
23 września (dzień czterdziesty) - Tylko 1000 wróblaków. Już tęsknimy za zięboliczem. Ruszyła sójka, czyżby jutro był jej dzień?? Zbieramy siły. Czekamy!! Na punkcie furore zrobił jastrząb, w końcu jest rzadszy niż wędrowne czy drzemlasy - te też dziś były:)) Liczymy ważki. Trzeba ćwiczyć kciuki - nikt nie wie co przywieje jutro:))
fot. Dawid Kilon
22 września (dzień trzydziesty dziewiaty) -Dziś słabo!! 5.000 wróblików, jakieś kwiczoły i tylko Pyzdry brakuje:))) Ale dzień bardzo fajny. Na spokojnie moża polukać na sokoły a te dopisały - perki, merliny, kobuzy, pustułki. I to z kilkunastu metrów. Troszke podwiewa więc ptaszory schodzą niżej. Część pod nami;)) Warunki idealne a liczby szalonej nie ma. Ale kto skuma te ptaki?? Pozostałość ryby z grilla podjadł lisek. W nocy szaleją puszczyki - spać nie można.
fot. Dawid Kilon
21 września (dzień trzydziesty ósmy) -Po wczorajszym szaleństwie 80.000 maluszków dziś zaledwie 50.000:)) Nastroje bojowe!! Kciuki bolą od klikania ziębuszek na kanterku. Niemalże codziennie jakiś sokół wędrowny a nawet dwa;).Drzemlik też staje się chlebem powszednim:) Kilka myszaków, kroguli i takie tam. Na obiad leszcz z warzywami;))))
fot. Dawid Kilon
20 września (dzień trzydziesty siódmy) - skład powiększył się nam do 4 osób, i całe szczęście, bo wróblaki z okazji niedzieli postanowiły polecieć nie tylko nad Zalewem, ale i całą szerokością Mierzeji. Gramy w "znajdź czyża". Poranek urozmaiciło 8 zbożówek i 2x po 3 siewnice. Atakowały też mysikrólik i świergotek łąkowy, a jerowi w 3 godziny stuknęła 30tka. Z ciekawszych drapoli juv samiec jastrzębia na cofce (pewnie wracał tamten z 16.09 :P), 2 rybołowy i kolejne 2 dorosłe perki. Po walce odpoczywamy - się ma domek - a co:)
fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik
fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik
fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik
19 września (dzień trzydziesty szósty) - Te wróblaki to coś strasznego! Oczy można sobie wypatrzeć pod słońce. Dokładamy kolejne tysiące (wiele tych tysięcy) do dorobku. Z ciekawszych maluszków trznadel i dzwoniec, jery rzadko ale już regularnie. Drapoliczowo kolejny peregrin, ponad 50 myszaków, 4 orzechówki i stadko 180 grzywaczy z kategorii "daleko-wysoko-nad Zalewem".
fot. Dorota Łukasik
18 września (dzień trzydziesty piąty) - Wyżowej pogody ciąg dalszy. Nadal wieje ze złej strony, ale dzień wypełnia liczenie drobnicy, ciągnącej głównie nad Zalewem. Tysiące, tysiące kropeczek. Trzeba pracowac na zmiany. Niestety, kominów pełnych myszołowów już nie było :(
fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik
17 wrzesnia (dzień trzydziesty czwarty) - Przyjechał Dawid. Połączone siły od razu dały efekty. Do południa dzień "gorszy-przeciętny", ale po 13 zaczęły się myszołowy. Daleeeko, wysoooko i w dodatku nad Zalewem, ale koniec końców wyszło 99! Pewnie tego setnego przegapiliśmy. Przeleciał też młody stawarczyk, a z pobliskich krzaków wyskoczył się pokazać zniczek.
16 września (dzień trzydziesty trzeci) - Sama na punkcie. Przywitał mnie młody samiec jastrzębia. Chyba trochę zaspał, bo poderwal sie z drzewa obok. Poza tym od rana cisza. Ptaków nie ma, pochmurno, zimno, wieje i w dodatku ze złego kierunku. Po paru godzinach wiatr zelżał i drobnica odbiła. Ogólnie dzień pod znakiem sójki - prawie 240 ptaków, mimo że najprzyjemniejszy był peregrin z 30m (brak aparatu - cierpię!), który zatoczył powolutku koło nad punktem. No co. Sokołom wędrownym też wolno krążyć.
fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik fot. Dorota Łukasik
15 września (dzień trzydziesty drugi) - Strasznie dziś sucho;) załoga znacznie zmęczona ale nawet przez przymknięte oko wszystko widać:). Kończy się dziecioł, nadal modra ciśnie i nadal drapoli jak na lekarstwo. Kilka myszaków na cofce, trzmielojad i pare kroguli. Z niecierpliwoscią czekamy na nową załogę. Punkt przejmuje Dorota i Dawid.
14 września (dzień trzydziesty pierwszy) - Dzieje się nic:) Leci modraszka, trochę zięby i trochę innych wróblaków. Z drapci 5 kobuzów i kilka kroguli. Pierwszy ładny klucz żurawia - 110 ptaków.
13 września (dzień trzydziesty) - Nie koniecznie o taką zmianę pogody chodziło, ale mimo wszystko przyniosło to efekty. Do południa padało i niewiele się działo, ale kiedy tylko zaczęło się przejaśniać ptaki ruszy. Wynik 10 kobuzów bardzo miło zaskoczył, do tego 2 peregriny i rybołów. Takiego zakończenia dnia nikt się nie spodziewał:). Przed nami jeszcze 60 dni :)
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
12 września (dzień dwudziesty dziewiąty) - bryndza trwa nadal:( Lecą jedynie zięby, sikorki i dzięcioły, powoli kapią sójki, poleciało również stadko srok. Z Drapolami straszna bida, zaledwie 5 kroguli, kobuz i perek. Czekamy na zmianę pogody.
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
11 września (dzień dwudziesty ósmy) - Skończył się upał i jest ziąb:) Chyba pierwszy taki ponury dzień w tym roku, chmury, wiatr i wróblaki lecące po cichu po szarym niebie - średnio przyjemnie, ale trzeba się przyzwyczajać.
10 września (dzień dwudziesty siódmy) - Pogoda jak w połowie lipca, upał taki że mózg się lasuje, ale dzięciołom nie przeszkadzało to w biciu kolejnego rekordu - ponad 280 osobników. Mimo że drapoli prawie nie było to nie można było nażekać na brak zajęcia, zięba ciśnie już na dobre, poleciało ponad 1200. Nadal lecą czaple białe, świergotki i pojawiły sie już drozdy w rozsadnych ilościach:) Mimo ciężkiej pracy liczącego czasem zdaży się któremuś że po liczeniu zwlecze się na plaże. Efekty wiadć na zdjęciu:)
fot. Adam Janczyszyn Fot. Andrzej Kośmicki Fot. Andrzej Kośmicki
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kosmicki
fot. Adam Janczyszyn
fot. Michał Skakuj fot. Michał Skakuj
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
9 września (dzień dwudziesty szósty) - Skoro mieliśmy dzień świergotka, to może czas na dzień dzięcioła dużego, 190 skrzydlaków to chyba jak na razie rekordowy wynik dla tego gatunku. Jeżeli chodzi o drapole to raczej bez fajerwerków, liczba 62 już chyba nie robi piorunującego wrażenia.Poza peregrinem, drzemlikiem i kilkoma kobuzami to raczej monokultura myszołowowo-krogulcowa.Z nowych pticów jedna gęś białoczelna. A tak na marginesie Andrzeju to nie ma żadnego Jurka, co najwyżej Artur w upalne dni zwany Jarkiem :)
fot. Michał Skakuj fot. Michał Skakuj
fot. Michał Skakuj fot. Michał Skakuj
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Michał Skakuj fot. Michał Skakuj
fot. Adam Janczyszyn
8 września (dzień dwudziesty piąty) - Dziś już zdecydowanie ciekawiej, zachodni wiaterek zrobił swoje. I od razu ludków do liczenia przybyło:) Z rana ładnie leciały wróblaczki, było kolorowo, dominowała zięba której pocisinęło koło tysiaka ale nie zabrakło też świergotków, czyży, sikor, białorzytek i wielu innych. Koło 11 wydawało się że, drapole już się nie ruszą a jednak:) łącznie poleciała niespełna setka z 10 gatunków w tym rybołów, pierwsze jesienne lagopy, sporo łobuza, dwa trzmielojady, drzemlik. Jutro zanosi się kolejny udany dzionek a pałeczkę przejmuje Jurek zwany Arturem:)
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
7 września ( dzień dwudziesty czwarty) - Świergotki jak niespodziewanie się pojawiły tak niespodziewanie zniknęły - dziś ledwie setka. Ogólnie słaby dzionek, troszkę jaskółek, dwa orzechy a z drapolami tak słabo że szkoda pisać. Jutro nawiedzi nas niezastąpiony Mike czesac stada KFów. Teraz nad Mierzeją świecą gwiazdy i drą się puszczyki.
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
fot. Andrzej Kośmicki
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
6 września (dzień dwudziesty trzeci) - Dzień świergotka drzewnego. Poleciało ponad 1700 ptaków i to zupełnie bez ostrzeżenia bo wczoraj było ich zaledwie 10! Kolejny dzisiejszy dominant to jerzyk bez wielkiego szału ale ponad stówka poleciała więc było co liczyć. Sporo przelotnych białorzytek i tyle. Drapoli marna dyszka:( Szturm na MW przypusciły też fuscusy ale nie chcą siadać na sosnach więc nie widać plasticzów:(
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
5 września (dzień dwudziesty drugi) - ostatni dzionek z 3 dniowego pobytu, spodziewałem się jakiejś wisienki na do widzenia a doczekałem się deszczu:( od 8 do 12 padało czego efektem ledwie 11 drapoli i to same zwyklaki. Na osłodę poleciały 3 czapelki białe, czarny bociek - pierwszy tej jesieni. Z drobnicą równie marnie, powoli rozkręcają się szpaki, z ciekawszych pierwszy  jesienny jer. W liczeniu a raczej przeczekiwaniu ciężkich chwil pomagały Ania z Magda.
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
fot. Andrzej Kośmicki
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
4 września (dzień dwudziesty pierwszy) - Mikry stracił łączność ze światem!!!!! Wiemy tylko że poleciało 10 gatunków drapoli w tym 5 sokołów, prawie 200 jerzyków. Nadal ostro wieje więc dopiero jutro wyrusza ekipa ratunkowa w osobie Ani. Miejmy nadzieje że go rozpozna, nie wiadomo jak bardzo się zmienił w czasie tych zimnych samotnych nocy:) Na razie fotki rybołowów z plaży.
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
3 września (dzień dwudziesty) - Poranek rozpoczął się od gęstej jak kulingowa pulpa mgły. Kiedy już się przetarło ptoki zaczęły smigać no i poleciało znowu kilka kobuziaków perek kolejny pygar i takie tam - łącznie ponad 50:). Na punkcie robi się jesiennie, więc oby Mikry który dziś w południe objął władze miał w plecaku azbestowe kalesony;)
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
2 września (dzień dziewiętnasty) - mokro przez połowę dnia ale było i tak zacnie. Zaatakowały orzechówki, były czyże, kilkanaście dzięciołów i stado stawarczyków. Zaczynają gile i błotniki zbożowe, powoli zmniejszają aktywność jerzyki. Zaczynamy też obrączkować.
fot. Artur Niemczyk fot. Artur Niemczyk
1 września (dzień osiemnasty) - Kolejny udany dzień! Wszystko przebiega a raczej przelatuje zgodnie z planem. Pojawiły się dwa nowe w tym sezonie gaty drapoli czyli perek i błotniak łąkowy ten ostatni dokładnie w ten sam dzień co w zeszłym roku:). Ilość drapoli nie powala ale 10 gatunków w pierwszy dzień szkoły to przyzwoity wynik zwłaszcza że aż 4 z nich to sokoły. Mimo silnego wiatru sporo wróblaków, zawitała kukułka i batalion, pojawiły się też pierwsze klucze żurawi. Nad głową wciąż śmigają jerzyki i jaskółki. Jest super!!!!
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
31 sierpnia (dzień siedemnasty) - jerzyki i jaskółki w natarciu. Pojawił się trzmielojad, kapią krzyżodzioby,nadal orzechówki i sójki. Z miłych oczom ptaków - trzy kobuzy.
fot. Artur Niemczyk fot. Artur Niemczyk
fot. Artur Niemczyk
30 sierpnia (dzień szesnasty) - nad głową szaleja jaskółkopodobne, były orzechówki, pliszki siwe, białorzytki, kolejny drzemlik - tym razem młody.
fot. Artur Niemczyk fot. Artur Niemczyk
29 sierpnia (dzień piętnasty) - Dzisiaj dzień bez większych niespodzianek, nie licząc tych motoryzacyjnych;)
Ptaki jak to przy dużym wietrze - wróblaki w krzakach a te ze szponami nieliczne i poniewierane podmuchami z północy. Standardowo kilka myszy, kroguli kobuz:)) orzechówki ciągle lecą i już smiało można mówić o powtórce ubiegłej jesieni. Najbliższe dwa dni straż trzyma Artur zwany w upalne dni Jarkiem:)
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
28 sierpnia (dzień czternasty) - Kolejny piękny dzień, wszystko było super jak na początek przelotu;)
Wróblaki pruły nibo jak szalone, poleciało ponad 70 dzięciołów, prawie 100 krzyżaków i ponad 50 jerzyków! Nie obyło się bez kilku orzechówek no i pojawiły się pojedyncze sójki. Drapieżniki też dopisały, poleciało kilkanaście myszaków, krogulce i kilka kobuzów ale hitem dnia był pierwszy dorosły drzemlik.
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
27 sierpnia (dzien trzynasty) - Kolejny słoneczny dzień:) tak sobie myślę że skoro w Ameryce mają "Dzień świstaka" to my możemy mieć dzień orzechówki:) dziś obserwowaliśmy aż 11 tych ptaków. Ciekawe czy zesłoroczny wynik sie powtórzy? Oby w tym roku było jeszcze lepiej. Pozostałe ptaki słabo choć 18 myszaków o tej porze to też niezły wynik. Pierwsza przelotna sroka też cieszy.
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
26 sierpnia (dzień dwunasty) - Ptole znów nie dopisały. Kolejny fajny dzień na loxie, świergotki drzewne i pliszki siwe. Z drapoli jeden kobuz, kilka stawarów myszaków i krog. Sporo siewek na niebie- kszyki i siewki złote. I znów orzechówki. Z nieptasich kilka danieli zawitało w nasze progi.
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
25 sierpnia (dzień jedynasty) - Wieści z frontu nie są najlepsze, ale najgorsze też nie są:) tak na prawdę jurto zrobimy podliczenie i okaże się czy ten rok jest lepszy. Póki co wiemy że jest troche inny:) Dziś wróblaki równie słabo, jedynie dzięcioły sie ruszyły i poleciało ponad 20. Grzywacze wciąż bardzo nieliczne a z krukowatych kolejne 2 orzeszki. Z drapoli - 2 pustułki, młody kobczyk, kilka myszaków i 1 stawar. Na deser 5 czapli białych
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
24 sierpnia (dzień dziesiąty) - Kolejny piękny dzień:) dziś na liczenie trzeba było iść pieszo:( a dzień był gorący jak diabli, dla wróbli za gorący więc pochowały się gdzieś w krzakach i nawet 50 osobników nie będzie. Drapole też jakby się gdzieś skryły, jedynie po południu coś jakby się ruszyło. Przeleciała samotna pustułka a kilka myszaków wzbiło się nawet w komin, miła odmiana na pustym niebie:) na pocieche kolejna orzechówa. Na osłodę kilka fotek z plaży bo te fajne z drapolami jeszcze nie powstały;)
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
23 sierpnia (dzień dziewiąty) - Miało być lepiej- nie wyszło. Jeden myszak, ale była orzechówka na pocieche. Krzyżodzioby wyluzowały, zaledwie dwa stadka. Słychać jakieś świegotki drzewne, ale wróblak nie leci.Z punktu widać szalejące na morzu wydrole, rybitwy i mewska. Północny wiatr w sierpniu nie służy drapolom. Nawet turysta nie dotarł na nasze wygwizdowo.
fot. Gerard Bela fot. Andrzej Kośmicki
fot. Andrzej Kośmicki
22 sierpnia (dzień ósmy) - Od świtu do południa ulewa!! Ptaszory nie mają ciśnienia w sierpniu, więc w deszczu polaciało nic. Popołudniem jeden zbłąkany myszak i jedna samica jastrzębia. Nawet miejscowe bieliki dziś nie zagościły. Wietrznie i smutno, czekamy na lepsze jutro.
fot. Gerard Bela fot. Gerard Bela fot. Gerard Bela
fot. Gerard Bela fot. Gerard Bela
fot. Gerard Bela
fot. Gerard Bela fot. Gerard Bela
fot. Gerard Bela
21 sierpnia (dzień siódmy) - Najlepszy dzień w tym sezonie :) Kolejny nowy gatun jesieni - Turkawka. Ponad 140 drapoli, głównie myszak bo ponad 100 w tym 80 kilka młodych. Kania czarna, dwa rybołowy, sporo stawara, samica zbożaka, pustułki, kobuz i trzmiel. Dziś wypadliśmy lepiej niż Falsterbo. Oni mieli zaledwie jednego rybaka, trzmiela i 2 stawary, kilkanaście krogula. W Szwecji było 2800 loxii - lecą i u nas! Dziś na MW 500 osobników, poza nimi świergotki drzewne, jaskółki i ponad 100 dzięciołów dużych - takie zjawisko nie było notowane wcześniej.:) Na punkcie z wizytą dwa pipule z żubrami w łapce i lisek. Całymi dniami krzątają się bielasy - blachogolasy - na punkcie.
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
fot. Andrzej Kośmicki
20 sierpnia (dzień szósty) - od samego rana dzionek zapowiadał się bardzo marnie, o czym świadczy wynik drobnicy- nawet nie było setki z dnia. Ku naszemu zaskoczeniu przed południem coś się ruszyło i zaczęły cisnąć drapole. W sumie wynik całkiem niezły, łącznie ponad 80 szponiaków z 9 gatunków, w tym dwa hiciory: błotniaki zbożowe - o 10 dni podbita data pierwszego stwierdzenia jesiennego i to dwoma ptolami:) oraz nowy gatunek dla jesiennego DRAPOLICZa - kania czarna, aż dziwne, że jej w zeszłym roku nie było, ale z faktami sie nie dyskutuje:) Najwiecej było myszka, ponad 6 dyszek, po kilka stawarów, kroguli, pojedyńcze pustułki, kobczyki, trzmielojady i gentilis.
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
fot. Andrzej Kośmicki fot. Andrzej Kośmicki
19 sierpnia (dzień piąty) - szału nie było ale ptaków kilka śmigneło. Nadal dominują jaskóły - dziś prawie 400. Powoli zaczynają grzać skrzydła grzywacze, na razie skromnie bo niecałe 30 ale jak skończy się ten wicher z zachodu pewnie się poprawi. Z drapoli jedynie 3 krogulce. No i zastrajkował jeden z samochodów.
fot. Anna Słonina
fot. Anna Słonina
fot. Anna Słonina fot. Anna Słonina fot. Anna Słonina
18 sierpnia (dzień czwarty) - jakoś wyjątkowo lepiej niestety nie było. Nadal napieraja jaskółki i jerzyki. Z nowych przelatujących - kuliki welkie i siewnice. Drapole nadal słabo - zaledwie 4 myszaki i pojedyncze krogulce, kobuzy i jastrząb. Mocno wieje wiec może coś przywieje.
fot. Artur Niemczyk
17 sierpnia (dzień trzeci) - Po wczorajszych wzlotach dziś jesli nie upadek to co najmniej potknięcie:( Drapole tylko zaznaczyły swoją obecnośc, pojawił się pierwszy przelotny kobuz, jakis myszak i 1 stawar co cisnoł tak wysoko, że prawie go nie było. Z wróblakami jeszcze gorzej - z wczorajszych wyników trzeba wyciągnąć pierwiastek, trochę dodac i będzie dzisiejsze 222:( Jedynie rezydenci nie zawodzą - kruki, bieliki i klucze "czarnych gęsi". Jutro na pewno będzie lepiej:).
fot. Adam Janczyszyn fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
fot. Adam Janczyszyn
16 sierpnia (dzień drugi) - Więcej ludzi na punkcie to i więcej ptaków zagościło. Dominowały jaskółkoskrzydłe - ponad 2300 os. Ładnie też lecą krzyżakodzioby 170 os. Do tego wilgi i takie tam mniej kolorowe pospoliciaki. Z drapolami coraz lepiej - pierwszy trzmielojad, stawar, trzy kobczyki i dwa krogulaszki no i myszołowy - razem 34 skrzydlaki czyli całkiem nieźle. Do tego 27 gołąbków i brak krukowatych!! Nadal porządkujemy obejście. Jeszcze kilka dni i będzie całkiem sympatycznie.
fot. Andrzej Kosmicki fot. Andrzej Kosmicki
fot. Andrzej Kosmicki
15 sierpnia (dzień pierwszy) - wroblaków 502 w tym 1 krzyżodziób, 1 lerka, 4 wilgi 1 kukulka:). Z ciekawostek orzechówka 3!!!! - już lecą (chyba pobija rekord z 2008 - wtedy pierwsza z dniem pojscia dzieci do szkoły), wrona - 4, siniak - 6, cztery grzywacze i pierwszy myszak lecący kierunkowo. Krecą się miejscowe kobuzy i młode krogulaszki. Cisną jaskółki i jerzyki:) czyli generalnie całkiem fajnie. Trwaja prace przygotowawcze na przyjęcie gości - czyszczenie podwórka i koszenie trawników:)).
fot. Andrzej Kosmicki fot. Andrzej Kosmicki
fot. Andrzej Kosmicki fot. Andrzej Kosmicki
statystyka